TAM, GDZIE ŚWIAT PRZESTAJE BYĆ NACHALNY I CHAOTYCZNY.
O nastolatkach w spektrum autyzmu, których zasoby są ich siłą, a nie deficytem.
W mojej codziennej pracy oprócz zajęć terapeutycznych, prowadzę konsultacje z rodzicami. Każde spotkanie z nimi przypomina mi, jak łatwo dorośli oceniają to, czego nie rozumieją – „On znowu mówi tylko o pociągach”, „Ona godzinami rysuje te same konie”, „Ciągle czyta o kosmosie”, „Interesują go wyłącznie statystyki piłkarskie, choć sam nie gra w piłkę”, „Nie potrafi rozmawiać o niczym innym”.
Rodzice często wypowiadają te słowa z troską. Nauczyciele czasem z bezradnością. Rówieśnicy – z ironią. Ja, słuchając tych historii, coraz częściej myślę o czymś zupełnie innym. Ile razy próbujemy odebrać młodemu człowiekowi jedyne miejsce, w którym naprawdę czuje się bezpiecznie? Może więc zamiast pytać: „Dlaczego znowu zajmuje się tylko tym?”, powinniśmy zapytać: „Co daje mu to, czego nie znajduje nigdzie indziej?”. To pytanie zmienia perspektywę.
Dla wielu nastolatków w spektrum autyzmu zainteresowanie specjalne nie jest zwykłym hobby. Nie jest sposobem na zabicie czasu. Nie jest fanaberią. To często przestrzeń, w której świat staje się przewidywalny. Logiczny. Bezpieczny. Tam wszystko ma swoje stałe miejsce. Nie ma ukrytych znaczeń i dwuznaczności. Nie trzeba zgadywać, co ktoś miał na myśli. Nie trzeba odczytywać spojrzeń, gestów ani niewypowiedzianych oczekiwań. Po raz pierwszy od wielu godzin układ nerwowy może odpocząć.
Świat neurotypowy bardzo często patrzy na takie zainteresowania z niepokojem. Uznając, że tego jest za dużo. Zalecając, że młody człowiek autystyczny powinien robić coś bardziej pożytecznego. Sugerując, że trzeba go / ją od tego odciągnąć, by zajął / zajęła się czymś normalnym.
Ale czy naprawdę problemem jest pasja? Czy może raczej to, że nie potrafimy dostrzec jej znaczenia? A może problemem jest to, że w chwili zgłębiania specjalnych zainteresowań, my dorośli tracimy kontrolę nad młodą osobą w spektrum – i to nas frustruje.

Kiedy nastolatek przez cały dzień próbuje odnaleźć się w hałaśliwej klasie, odczytywać społeczne zasady, radzić sobie z przeciążeniem sensorycznym, nieustannie kontrolować własne zachowanie i jeszcze sprostać szkolnym wymaganiom, jego organizm potrzebuje miejsca, w którym odzyska równowagę.
Dla jednego będzie nim astronomia. Dla drugiej – konie. Dla kogoś innego muzyka, programowanie, historia, owady, języki obce, mapy, fotografia, znaki drogowe, samochody, czy rysowanie. Nie ma znaczenia, co staje się pasją. Znaczenie ma dlaczego.
Zainteresowania specjalne często budują coś, czego wielu nastolatkom bardzo brakuje. Poczucie kompetencji. W świecie, w którym codziennie słyszą o swoich trudnościach, deficytach, brakach, niedoskonałościach, nagle odkrywają przestrzeń, w której są naprawdę dobrzy. A poczucie sprawstwa jest jednym z najważniejszych filarów zdrowia psychicznego. Właśnie dlatego tak często widzę, jak pasja staje się początkiem odbudowywania wiary w siebie. To przy niej młody człowiek zaczyna mówić więcej. Uśmiecha się. Dzieli wiedzą. Zapomina na chwilę o lęku. Nie dlatego, że ucieka od życia. Dlatego, że wreszcie może być sobą.
Oczywiście każda pasja potrzebuje równowagi. Jeżeli całkowicie zastępuje sen, naukę, odpoczynek czy relacje, warto wspólnie z nastolatkiem szukać sposobów na odzyskanie balansu. Nie chodzi jednak o odebranie tego, co daje poczucie bezpieczeństwa. Chodzi o to, by ta bezpieczna przestrzeń stała się mostem do świata, a nie jedynym miejscem, w którym można żyć.
Zamiast mówić: „Przestań w końcu o tym mówić”, spróbujmy powiedzieć: „Opowiedz mi, co jest w tym dla ciebie takie fascynujące”. To jedno zdanie potrafi otworzyć drzwi do rozmowy, których wcześniej nie było. Pasja może być także językiem relacji. Dla wielu nastolatków to właśnie przez nią rodzi się pierwsza prawdziwa przyjaźń. Pierwsza rozmowa. Pierwsze doświadczenie bycia zaakceptowanym za to, kim naprawdę są.
W mojej książce „Mam skrzydła, ale naucz mnie latać” piszę o tym, że budowanie tożsamości nastolatka w spektrum autyzmu nie może opierać się wyłącznie na trudnościach. Młody człowiek potrzebuje odkrywać również swoje mocne strony, zainteresowania i pasje. To one często stają się źródłem poczucia własnej wartości, miejscem regeneracji po codziennych przeciążeniach i początkiem drogi ku samodzielności, edukacji oraz przyszłej pracy. Gdy dorośli potrafią je dostrzec i mądrze wspierać, przestają być jedynie zainteresowaniami – stają się fundamentem rozwoju.
Marzę o tym, abyśmy przestali pytać, jak odebrać młodym ludziom ich pasje. Zacznijmy pytać, jak dzięki nim lepiej zrozumieć człowieka. Być może to, co z zewnątrz wygląda jak zamknięte drzwi, w rzeczywistości jest jedynym oknem, przez które nastolatek odważył się pokazać światu swoje prawdziwe „JA”.
„Nie każda pasja jest ucieczką od świata. Czasem jest jedynym miejscem, w którym młody człowiek nie musi uciekać przed samym sobą” – Magdalena Kosiń.
