NAUCZYCIELU ZANIM WPISZESZ UWAGĘ — POZNAJ HISTORIĘ UCZNIA W SPEKTRUM AUTYZMU.
Jedno zachowanie. Wiele możliwych przyczyn. A czasem jedna uwaga, która zostaje z dzieckiem na długo.
W moim gabinecie czasami siedzi nastolatek, który mówi bardzo niewiele. Czasami patrzy w podłogę. Czasami wzrusza ramionami. A czasami po prostu milczy. I kiedy rozmawiamy o szkole, on / ona przytaczają wypowiedzi swoich nauczycieli. Padają zdania, które znam aż za dobrze: „Nie współpracuje.” „Przeszkadza.” „Nie uważa.” „Odmawia wykonania polecenia.” „Jest arogancki.” „Nie szanuje nauczyciela.” Słowa są krótkie. Konkretne. Wyglądają jak opis zachowania. Ja coraz częściej zastanawiam się nad tym, czego w tych zdaniach nie ma. Nie ma historii. Nie ma pytania: Co wydarzyło się chwilę wcześniej?
Bo zanim uczeń przestał pracować, być może przez kilkanaście minut próbował nadążyć za tempem lekcji. Zanim odmówił wykonania polecenia, być może nie zrozumiał/a, czego właściwie się od niego/od niej oczekuje. Zanim odpowiedział/a podniesionym głosem, być może długo próbował/a wytrzymać napięcie. Zanim odsunął/a zeszyt, być może jego/jej możliwości przetwarzania informacji były już na granicy. Zanim powiedział/a „nie”, być może przez cały dzień mówił/a „tak” rzeczom, które były dla niego/niej trudne. Zanim nauczyciel zobaczył „arogancję”, być może nastolatek/nastolatka doświadczał/ała lęku.
A może wydarzyło się coś jeszcze. Ktoś coś powiedział na korytarzu. Ktoś się zaśmiał. Ktoś zmienił miejsce. Ktoś dotknął jego rzeczy. Ktoś wykluczył go z grupy. Ktoś spojrzał w sposób, którego dorosły nawet nie zauważył. Jedna lekcja ma czasem drugie dno. Tego dna nie widać w dzienniku.
UWAGA OPISUJE ZACHOWANIE. NIE ZAWSZE WYJAŚNIA JEGO PRZYCZYNĘ.
To bardzo ważne. „Nie współpracuje” mówi nam, co zobaczył dorosły. Nie mówi nam jeszcze, dlaczego uczeń nie współpracował. „Przeszkadza” opisuje skutek. Nie wyjaśnia przyczyny. „Odmawia” opisuje reakcję. Nie odpowiada na pytanie, przed czym ta odmowa miała go ochronić. A przecież to właśnie pytanie może zmienić wszystko. Nie: „Dlaczego on znowu to robi?”, ale: „Co wydarzyło się wcześniej?”. Nastolatek w spektrum może doświadczać świata inaczej. Może potrzebować więcej czasu na przetworzenie komunikatu. Może mieć trudność z odczytaniem niejasnej instrukcji. Może znacznie silniej reagować na zmianę, presję lub nieprzewidywalność. Może nie wiedzieć, jak powiedzieć: „Nie rozumiem.” „To jest dla mnie za trudne.” „Potrzebuję chwili.” „Nie wiem, co mam teraz zrobić.” „Ktoś mnie przed chwilą zranił, ale nie potrafię o tym powiedzieć.”
I wtedy jego zachowanie zaczyna mówić za niego. Nie zawsze w sposób, który dorosły potrafi odczytać. A potem pojawia się uwaga. Jedna. Potem druga. Potem kolejna. I nastolatek zaczyna poznawać siebie poprzez cudze wpisy. Trudny. Niegrzeczny. Arogancki. Leni się. Nie chce. Nie stara się.
To może być szczególnie bolesne dla młodego człowieka, który już ma doświadczenie bycia „innym”. Uwaga nie kończy się w momencie, kiedy nauczyciel odkłada długopis. Czasami idzie za uczniem do domu. Pojawia się w rozmowie z rodzicem. Wraca następnego dnia w klasie. Buduje napięcie przed kolejną lekcją.
Z czasem może zacząć zmieniać sposób, w jaki nastolatek myśli o samym sobie. „Skoro ciągle słyszę, że robię coś źle, może rzeczywiście jestem problemem?”. To jest moment, którego dorośli nie zawsze widzą. Nastolatek może przestać próbować. Nie dlatego, że nie chce. Dlatego, że zaczyna wierzyć, że i tak znowu mu się nie uda. Może coraz bardziej bać się odpowiedzi. Bać się zgłoszenia. Bać się popełnienia błędu. Bać się kolejnej uwagi. Bać się nauczyciela. Bać się szkoły. A szkoła, która powinna być miejscem uczenia się, może zacząć kojarzyć się przede wszystkim z oceną, napięciem i ciągłą koniecznością udowadniania, że jest się „w porządku”.

I wtedy pojawia się coś znacznie poważniejszego niż pojedyncza uwaga. Pęka poczucie własnej wartości. Rośnie lęk. Spada wiara we własne możliwości. Pojawia się wycofanie. Niechęć do podejmowania prób. Coraz większe napięcie związane ze szkołą. A czasem również poważniejsze trudności emocjonalne, kiedy przeciążenie i poczucie niezrozumienia trwają długo.
I dlatego warto zatrzymać się właśnie przed wpisaniem uwagi. Nie po to, żeby nigdy nie reagować. Nie po to, żeby pozwalać na każde zachowanie. Nie po to, żeby zdejmować z nastolatka odpowiedzialność. Po to, żeby odpowiedzialnie nazwać problem.
Konsekwencja bez zrozumienia może nauczyć dziecko przede wszystkim jednego: „Nie pokazuj, że jest ci trudno.” A przecież naszym celem powinno być coś zupełnie innego. Chcemy, żeby młody człowiek nauczył się mówić: „Nie rozumiem.” „Potrzebuję pomocy.” „Jestem przeciążony.” „Nie wiem, jak mam to zrobić.” „Coś się wydarzyło.”
To są zachowania, których warto uczyć, bo one prowadzą do samodzielności. Nauczycielu, zanim wpiszesz uwagę, zatrzymaj się na chwilę. Nie pytaj: „Czy uczeń zasłużył na uwagę?”, pytaj: „Czy wiesz wystarczająco dużo, żeby właściwie zrozumieć jego zachowanie?”. Co wydarzyło się pięć minut wcześniej? Co wydarzyło się na przerwie? Czy polecenie było jasne? Czy uczeń miał możliwość dopytania? Czy coś zmieniło się tego dnia? Czy pojawiła się sytuacja społeczna? Czy nastolatek jest przeciążony? Czy próbował wcześniej zakomunikować trudność? Czy jego zachowanie jest rzeczywiście świadomym wyborem, czy może ostatnim sposobem, w jaki potrafił powiedzieć: „nie daję już rady”? Nie zawsze znajdziemy odpowiedź. Ale samo zadanie tego pytania zmienia perspektywę.
W mojej książce „Mam skrzydła, ale naucz mnie latać” wracam do potrzeby patrzenia na młodego człowieka szerzej niż przez jego diagnozę, trudności czy zachowania, które przeszkadzają dorosłym. Człowiek w spektrum nie jest swoim zachowaniem. Nie jest swoją uwagą. Nie jest oceną. Nie jest liczbą problemów zapisanych w dzienniku. Jest człowiekiem. Ma swoje możliwości. Lęki. Zainteresowania. Potrzeby. Marzenia. Granice. I swoją historię.
A naszym zadaniem nie zawsze jest natychmiast zmienić zachowanie. Czasami najpierw trzeba zrozumieć, co ono próbuje nam powiedzieć. I może właśnie dlatego następnym razem, kiedy ręka nauczyciela sięgnie po dziennik, warto zrobić jedną rzecz. Zatrzymać się. Nie na długo. Na kilka sekund. I zamiast od razu pisać: „Nie współpracuje”, najpierw zadać sobie pytanie: „Co wydarzyło się wcześniej?”. Być może za tym jednym zdaniem znajduje się historia, której nikt jeszcze nie wysłuchał. A czasami największą pomocą, jaką możemy dać uczniowi, nie jest kolejna uwaga. Jest nią dorosły, który pierwszy raz zamiast ocenić – próbuje zrozumieć.
„Zanim wpiszesz uwagę, przeczytaj zachowanie jeszcze raz – tym razem nie oczami oceniającego, ale człowieka, który chce poznać historię drugiego człowieka” – Magdalena Kosiń.
