KIEDY PRZESTAJEMY PATRZEĆ NA BRAK, ZACZYNAMY WIDZIEĆ CZŁOWIEKA.
Jest taki moment, którego wielu rodziców nigdy nie zapomina. Moment, w którym słyszą słowo „autyzm”. Dla jednych przychodzi nagle, dla innych jest odpowiedzią na pytania noszone w sercu przez długie miesiące. Niezależnie od okoliczności, często pojawia się wtedy strach, żal i niepewność. Nie przed samym dzieckiem, bo ono przecież pozostaje tym samym ukochanym dzieckiem co dzień wcześniej. Strach rodzi się z tego, co słyszymy wokół. Z obrazów kreślonych przez innych. Z wizji przyszłości malowanej ciemnymi barwami.
Świat neurotypowy wciąż zbyt często opowiada historię o autyzmie jak o tragedii, końcu świata. Jak o końcu marzeń. Jak o nieustannej walce z czymś, czego nie da się pokonać.
Tymczasem prawda wygląda zupełnie inaczej. Dziecko ze spektrum autyzmu nie jest historią straconych szans. Jest historią, która rozwija się własnym rytmem. Nie według kalendarza specjalistów, statystyk czy oczekiwań otoczenia, ale według indywidualnej drogi, jaką ma do przejścia. I choć czasem ta droga wydaje się dłuższa, nie oznacza to, że prowadzi do gorszego miejsca.
Wielu rodziców żyje w napięciu między tym, co jest, a tym, co – ich zdaniem – powinno już być. Czekają na pierwsze słowo. Na pierwszy dialog. Na pierwszy gest. Na pierwszego przyjaciela. Każdego dnia zastanawiają się, czy ich dziecko zdąży, czy nadrobi, czy dogoni.
A może wcale nie musi nikogo gonić? Może niektóre dzieci przychodzą na świat po to, by przypomnieć nam, że rozwój nie jest wyścigiem? Człowieka nie mierzy się liczbą słów wypowiedzianych do określonego wieku ani ilością zdobytych umiejętności w konkretnym czasie?
Nigdy nie jest za późno, by wydarzyło się coś, co wcześniej wydawało się niemożliwe. Dzieci ze spektrum każdego dnia udowadniają, że rozwój nie kończy się wtedy, gdy milkną prognozy. Nowe umiejętności mogą pojawić się po miesiącach, a nawet latach oczekiwania. Człowiek potrafi zaskakiwać, jeśli tylko otrzyma przestrzeń, by rozwijać się we własnym tempie.
Nie oznacza to, że zawsze jest łatwo. Są chwile zwątpienia. Są łzy. Są noce pełne pytań bez odpowiedzi. Są momenty, gdy rodzice czują się samotni w swoim zmęczeniu i bezradności. Jednak pośród tych wszystkich trudności istnieje coś niezwykle ważnego – nadzieja oparta nie na cudzie, lecz na zaufaniu.
Zaufaniu do dziecka. Zaufaniu do jego potencjału. Zaufaniu do procesu, którego nie da się przyspieszyć siłą. Dziecko rozwija się najlepiej wtedy, gdy nie czuje, że musi zasłużyć na akceptację. Gdy nieustannie nie słyszy, czego jeszcze nie potrafi. Gdy wokół niego są dorośli, którzy dostrzegają nie tylko cele do osiągnięcia, ale przede wszystkim człowieka. Człowieka ze swoimi emocjami, potrzebami, wrażliwością i godnością.

Największą przeszkodą na drodze dziecka ze spektrum bardzo często nie jest sam autyzm. Największą przeszkodą bywają nasze przekonania. To one podpowiadają, że jeśli czegoś nie ma dziś, nie będzie tego nigdy. To one każą patrzeć na diagnozę jak na zamknięte drzwi, zamiast jak na mapę prowadzącą inną drogą. To one sprawiają, że skupiamy się na tym, co odbiega od normy, zamiast zachwycić się tym, co wyjątkowe.
A przecież każde dziecko potrzebuje przede wszystkim jednego – wiary, że jest wystarczające już teraz. Nie wtedy, gdy nauczy się mówić. Nie wtedy, gdy stanie się bardziej samodzielne. Nie wtedy, gdy zacznie funkcjonować „jak inni”.
Teraz.
Takie, jakie jest.
Zmiana myślenia nie jest potrzebna wyłącznie dzieciom ze spektrum. Potrzebujemy jej wszyscy. Rodzice, nauczyciele, terapeuci, sąsiedzi, przypadkowi przechodnie. Każdy, kto spotyka na swojej drodze człowieka postrzegającego świat inaczej. Kiedy przestajemy patrzeć na brak, zaczynamy dostrzegać obecność. Kiedy przestajemy liczyć opóźnienia, zaczynamy zauważać postępy. Kiedy przestajemy opłakiwać wyobrażenia, otwieramy się na rzeczywistość. A wtedy okazuje się, że autyzm nie jest początkiem końca. Bywa początkiem głębszego rozumienia człowieka. I czasem to nie dziecko najbardziej zmienia się podczas tej drogi. Czasem najbardziej zmieniamy się my.
Zachęcam Was do osobistej zmiany – Magdalena Kosiń
