KONIEC ROKU. DLA WIĘKSZOŚCI DZIECI CZAS OCEN WŁAŚNIE SIĘ KOŃCZY. DLA DZIECI W SPEKTRUM AUTYZMU I ADHD TRWA PRZEZ CAŁE ŻYCIE.
Czerwiec ma w sobie coś symbolicznego. W szkolnych korytarzach czuć już wakacje. W dziennikach pojawiają się ostatnie oceny. Nauczyciele wystawiają świadectwa. Uczniowie odliczają dni do końca roku szkolnego. Za chwilę wybrzmi ostatni dzwonek, a tysiące dzieci zamkną kolejny rozdział swojej edukacji. Przynajmniej teoretycznie.
Jest jednak grupa uczniów, dla których czas ocen nigdy się nie kończy. Dzieci i nastolatki w spektrum autyzmu oraz z ADHD są oceniane każdego dnia. Nie tylko za wiedzę. Nie tylko za wyniki. Są oceniane za sposób siedzenia, mówienia, reagowania, poruszania się, odczuwania i istnienia. Oceniane za to, że są inne. I często robią to właśnie ci, którzy powinni rozumieć je najlepiej.
Mówimy wiele o przemocy rówieśniczej. Słusznie. Kampanie społeczne, programy profilaktyczne i szkolne procedury od lat próbują walczyć z bullyingiem między uczniami. Tymczasem znacznie rzadziej zadajemy sobie pytanie, które powinno wywoływać społeczny niepokój: Co dzieje się wtedy, gdy źródłem krzywdy staje się nauczyciel? Nie chodzi o pojedyncze incydenty. Nie chodzi o pedagogów, którzy popełnili błąd i potrafili go naprawić. Chodzi o systemowy problem wynikający z niedostatecznej wiedzy na temat neuroróżnorodności, spektrum autyzmu i ADHD.
Problem, którego skutki dzieci noszą przez całe życie. Jak nazwać sytuację, w której uczeń słyszy przy całej klasie, że jest leniwy, podczas gdy zmaga się z zaburzeniami funkcji wykonawczych? Jak nazwać sytuację, w której dziecko autystyczne zostaje ukarane za przeciążenie sensoryczne? Jak nazwać sytuację, w której nastolatek z ADHD kolejny raz słyszy, że „gdyby chciał, to by potrafił”? Jak nazwać publiczne zawstydzanie, wyśmiewanie, etykietowanie czy ignorowanie zaleceń specjalistów?
To nie jest wychowanie. To nie jest motywowanie. To nie jest budowanie odporności. To jest przemoc. Być może najbardziej niepokojące jest to, że często nie wynika ona ze złej woli. Wynika z niewiedzy.
Wciąż zbyt wielu nauczycieli nie rozumie, czym jest spektrum autyzm (szczególnie ten rodzaj wyzwań występujący u dzieci w normie intelektualnej i z dobrymi kompetencjami językowymi). Wciąż zbyt wielu nie rozumie ADHD, że kontrola impulsów zależy od mózgu, a nie od woli dziecka. Wciąż funkcjonuje przekonanie, że dziecko powinno po prostu bardziej się postarać, bardziej kontrolować, bardziej dostosować.
A przecież neuroróżnorodność nie jest kwestią wyboru. Nie można „bardziej się postarać”, aby przestać być autystycznym. Nie można siłą woli wyłączyć ADHD. Nie można zdecydować, że od jutra mózg będzie funkcjonował według neurotypowych zasad.
Mimo to właśnie tego często oczekuje szkoła, system, dyrekcja, nauczyciele. Dziecko nie spełnia oczekiwań – dostaje uwagę. Nie radzi sobie z regulacją emocji – dostaje karę. Nie wytrzymuje przeciążenia – słyszy, że przesadza. Nie nawiązuje relacji w typowy sposób – zostaje uznane za problem.
W efekcie wielu uczniów przez lata słyszy ten sam komunikat: „Jesteś niewystarczający.” A dziecko wierzy dorosłym. Wierzy nauczycielowi bardziej niż sobie. Jeżeli przez lata słyszy, że jest leniwe, zaczyna uważać się za leniwe. Jeżeli słyszy, że jest problematyczne, zaczyna postrzegać siebie jako problem. Jeżeli każdego dnia dostaje sygnał, że zawodzi, zaczyna budować swoją tożsamość wokół poczucia porażki. To właśnie dlatego skutki bullyingu nauczycielskiego są tak głębokie. Rówieśnik jest równy. Nauczyciel jest autorytetem. Jego słowa ważą więcej. Zostają na dłużej. Czasem na zawsze.

Coraz częściej spotykam dorosłych ludzi, którzy nie leczą już szkolnych trudności. Leczą szkolne rany. Lęk przed oceną. Perfekcjonizm. Poczucie bycia gorszym. Wstyd. Przekonanie, że trzeba nieustannie udowadniać swoją wartość. Wielu z nich pamięta dokładnie nie ocenę z matematyki czy języka polskiego. Pamięta nauczyciela. Pamięta śmiech całej klasy. Pamięta upokorzenie. Pamięta moment, w którym po raz pierwszy pomyślało o sobie: „Coś jest ze mną nie tak”.
Za kilka tygodni tysiące nauczycieli będą wręczać świadectwa. Być może warto, aby szkoła spojrzała również w lustro. I odpowiedziała sobie na pytanie, którego nie znajdziemy w żadnym dzienniku elektronicznym: Ile dzieci kończy ten rok szkolny z poczuciem, że są wartościowe? Ile kończy go z przekonaniem, że są problemem? Prawdziwym sprawdzianem szkoły nie jest liczba szóstek i piątek na świadectwach. Nie są świadectwa z czerwonym paskiem. Prawdziwym sprawdzianem jest to, ilu uczniów opuszcza jej mury z poczuciem godności, autonomii.
Dzieci w spektrum autyzmu i z ADHD nie potrzebują litości. Nie potrzebują taryfy ulgowej. Nie potrzebują niższych wymagań. Potrzebują zrozumienia. Potrzebują wiedzy. Potrzebują dorosłych, którzy dostrzegą, że zachowanie jest komunikatem, a nie prowokacją. Potrzebują nauczycieli, którzy zamiast pytać: „Co jest z tobą nie tak?”, zapytają: „Czego potrzebujesz, żeby móc się rozwijać?”.
Koniec roku szkolnego powinien być czasem podsumowań. Może więc najwyższy czas podsumować również naszą gotowość do pracy z neuroróżnorodnością. Dla dzieci autystycznych i z ADHD oceny nie kończą się wraz z ostatnim dzwonkiem. One słyszą je jeszcze długo po opuszczeniu szkoły. Czasem przez całe życie.
Prawdopodobnie nie każdemu ten dzisiejszy post się spodoba. A może nawet i wkurzy. Cóż … trudno. Dość mam ciszy i lekceważenia tego procederu. Każdego dnia spotykam kolejnego młodego człowieka, który miezry się z ranami szkolnej przemocy.
Szerzej piszę o tym w jednym z rozdziałów mojej trzeciej książki.
Zachęcam Was do odwagi spojrzenia w lustro i samooceny, ile w tym roku szkolnym zrobiłem dla ucznia w spektrum autyzmu i z ADHD – Magdalena Kosiń
Odwiedzajcie moją stronę: www.puzzleszkolenia.eu
