OTWÓRZMY SWE SERCA NA DZIECI W SPEKTRUM AUTYZMU
Kiedy patrzę na współczesne place zabaw, widzę kolorowe zjeżdżalnie, huśtawki skrzypiące w rytmie dziecięcej radości i… rodziców, którzy uważniej niż kiedyś śledzą każdy krok swojego dziecka. To naturalne — chcemy je chronić. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy nasza chęć ochrony staje się barierą, która dzieli świat na „naszych” i „innych”.
Czasem słyszę szepty: „Lepiej niech się z nim nie bawi, on jest na autyzm…”, „A jeśli moje dziecko zacznie go naśladować?”, „Nie wiemy, jak ono zareaguje…”
W tych zdaniach nie ma złej woli — jest lęk przed tym, co nieznane. Lęk, który jednak potrafi ranić bardziej niż myślimy.
Autyzmem nie można się zarazić. Ale można zarazić się strachem. Autyzm nie jest przeziębieniem, nie przenosi się drogą kropelkową, nie wchodzi przez skórę ani nie „wskakuje” do mózgu w trakcie wspólnej zabawy. Spektrum autyzmu to neurotyp — sposób, w jaki czyjś mózg przetwarza świat. Nie lepszy i nie gorszy. Po prostu inny.
To, czym natomiast dzieci „zarażają się” bardzo łatwo, to emocje dorosłych. Jeśli widzą, że odciągamy je od dziecka ze spektrum autyzmu, boimy się, unikamy — uczą się, że „inność” to coś, czego trzeba się wystrzegać. A przecież nie chcemy wychować pokolenia, które boi się różnorodności, prawda?

Dzieci neurotypowe nie potrzebują instrukcji obsługi „inności” — potrzebują naszej otwartości. Dzieci są znacznie mądrzejsze niż nam się wydaje. Zwykle szybciej niż dorośli zauważają, kto jest smutny, kto samotny, kto potrzebuje więcej czasu.
I co najciekawsze — to nie one mają problem z akceptacją. To my, dorośli, filtrujemy świat przez własne obawy.
Dziecko ze spektrum autyzmu może bawić się inaczej:
• może nie patrzeć w oczy,
• może wolniej nawiązywać kontakt,
• może nie lubić hałasu albo zmian,
• może mieć intensywne hobby i godzinami opowiadać np. o dinozaurach czy pociągach.
Ale wiecie co? W każdym z tych zachowań jest człowiek, który — tak jak każdy — potrzebuje przyjaźni, obecności i poczucia, że ma prawo być częścią grupy.
Różnorodność nie osłabia. Różnorodność uczy.
Rodzice często pytają: „A co moje dziecko zyska, bawiąc się z dzieckiem w spektrum autyzmu?”
Odpowiadam: więcej, niż potraficie sobie wyobrazić.
• Zyska empatię.
• Zyska cierpliwość.
• Zyska elastyczność w relacjach.
• Zyska odwagę, by w dorosłym życiu nie bać się ludzi, którzy są choć trochę inni.
• Zyska umiejętność patrzenia sercem, a nie stereotypem.
Dziś świat bardzo potrzebuje ludzi, którzy potrafią patrzeć sercem. Każde dziecko zasługuje na plac zabaw bez granic, ostracyzmu, wykluczenia.
Dzieci ze spektrum autyzmu nie potrzebują specjalnej strefy w życiu społecznym. Potrzebują dorosłych, którzy zamiast stawiać granice, stawiają mosty. Nie proszę o heroizm. Nie proszę o to, by Wasze dzieci stawały się terapeutami dla innych.
Proszą jedynie o otwarte drzwi i otwarte dłonie — o pozwolenie na wspólną zabawę, na relację, na dziecięcą ciekawość, która nie zna uprzedzeń, dopóki dzieci nie nauczą się ich od dorosłych, swoich autorytetów.
Na koniec…
Nie bójmy się tego, czego nie rozumiemy. Przeciwnie — spróbujmy to poznać. A kiedy następnym razem zobaczycie na placu zabaw dziecko, które nie wpisuje się w oczekiwany schemat, spróbujcie spojrzeć na nie łagodniej, z zainteresowaniem. Za tą „innością” kryje się świat pełen wrażliwości, barw i wyjątkowych sposobów odczuwania życia. A przede wszystkim — kryje się dziecko. Po prostu dziecko. Takie samo jak Wasze: chcące kochać i być kochane.
