NOWY NAUCZYCIEL, NOWA SZANSA – o tym jak ogromne znaczenie może mieć nowy nauczyciel, w życiu nastolatka w spektrum autyzmu.
Dosłownie wczoraj, podczas konsultacji online usłyszałam od mamy 14-letniego Miłosza: „On nie lubi nowych nauczycieli.”
Czasami padają też słowa: „Na początku nic nie mówi. Nie patrzy na nauczyciela. Nie odpowiada. Sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie był zainteresowany.” Wtedy zawsze myślę o tym, jak łatwo pomylić brak gotowości do kontaktu z brakiem szacunku. Jak łatwo uznać milczenie za ignorowanie. Wycofanie za arogancję. Brak odpowiedzi za nieposłuszeństwo. Unikanie kontaktu wzrokowego za lekceważenie. A przecież nastolatek nie mówi „nie chcę cię poznać”. On mówi swoim zachowaniem: „Jeszcze nie wiem, czy mogę ci zaufać.”
I właśnie tutaj zaczyna się ogromna odpowiedzialność nowego nauczyciela. Pierwsze spotkanie może mieć większe znaczenie, niż nam się wydaje. Dla nauczyciela pierwszy kontakt z uczniem jest jednym z wielu spotkań. Dla nastolatka w spektrum może być próbą odpowiedzi na bardzo ważne pytania: Czy ten człowiek będzie mnie rozumiał? Czy będzie się na mnie złościł, kiedy czegoś nie zrozumiem? Czy mogę powiedzieć, że czegoś nie wiem? Czy moje milczenie będzie od razu uznane za problem? Czy będę musiał patrzeć w oczy, kiedy rozmawiam? Czy będę mógł poprosić o chwilę przerwy, kiedy będzie za dużo? I jeszcze jedno pytanie, którego nastolatek może nawet nie potrafić zwerbalizować: „Czy tutaj mogę być sobą, czy od pierwszego dnia będę musiał udowadniać, że jestem taki jak wszyscy?”.
To ogromna różnica. Nie chodzi o specjalne traktowanie. To chyba jedna z najważniejszych rzeczy, które chciałabym powiedzieć nauczycielom. Wsparcie nie oznacza pobłażania. Zrozumienie nie oznacza rezygnacji z wymagań. Dostosowanie komunikatu nie oznacza obniżania oczekiwań.
Chodzi o to, żeby uczeń wiedział, czego się od niego oczekuje i czego może oczekiwać od dorosłego. Czasami wystarczy naprawdę niewiele. Jasny komunikat zamiast wieloznacznej uwagi. Zapowiedzenie zmiany zamiast stawiania ucznia przed faktem. Spokojny ton zamiast podnoszenia głosu. Możliwość zadania pytania bez zawstydzania. Uszanowanie chwili przeciążenia zamiast natychmiastowego oceniania zachowania. I przede wszystkim: poznanie człowieka, zanim zaczniemy interpretować jego zachowanie. Może ten chłopak, który pierwszego dnia siedzi cicho pod ścianą, jest świetny w matematyce. Może ta dziewczyna, która nie chce zabrać głosu przed klasą, godzinami potrafi opowiadać o czymś, co naprawdę ją interesuje. Może uczeń, który nie reaguje od razu na polecenie, potrzebuje kilku dodatkowych sekund, żeby przetworzyć komunikat. Może nastolatka, która wygląda na obojętną, właśnie bardzo intensywnie przeżywa sytuację. Może ktoś, kto nie nawiązuje kontaktu wzrokowego, słucha uważniej, niż nam się wydaje.
Nie zobaczymy tego, jeśli pierwszego dnia zobaczymy przede wszystkim zachowanie. Przewidywalność daje poczucie bezpieczeństwa. Nastolatek w spektrum nie zawsze potrzebuje nauczyciela, który będzie mówił więcej. Czasami potrzebuje nauczyciela, który będzie mówił jaśniej. Co dziś robimy? Co będzie później? Kiedy będzie sprawdzian? Co się stanie, jeśli czegoś nie zrozumiem? Jak mogę poprosić o pomoc? Co oznacza ta uwaga? Czego konkretnie ode mnie oczekujesz?
To nie są „dodatkowe przywileje”. To sposób budowania świata, który staje się bardziej przewidywalny. A przewidywalność zmniejsza napięcie. Nie zmuszajmy do kontaktu, który zwiększa napięcie. Czasami chcemy bardzo szybko „otworzyć” nastolatka. „Popatrz na mnie.” „Odpowiedz.” „Powiedz dzień dobry.” „Przedstaw się.” „Nie bądź taki nieśmiały.”
Tymczasem kontakt nie zawsze zaczyna się od patrzenia w oczy. Nie zawsze zaczyna się od rozmowy. Czasami zaczyna się od tego, że dorosły nie naciska. Jest spokojny. Daje czas. Mówi: „Nie musisz teraz odpowiadać. Możesz powiedzieć później.” I właśnie wtedy może wydarzyć się coś niezwykle ważnego.
Nastolatek zaczyna odkrywać: „Ten dorosły mnie nie zmusza. Mogę mu zaufać.” Nowy nauczyciel może być nową historią. Nie każdy nastolatek przychodzi do nowej szkoły z czystą kartą. Czasami przychodzi z bolesnymi doświadczeniem poprzednich lat. Z uwagami. Z poczuciem, że ciągle robi coś nie tak. Z przekonaniem, że nauczyciele widzą przede wszystkim jego trudności. Lekceważą go i ją. Z doświadczeniem bycia tym „trudnym uczniem”. Z lękiem przed kolejną oceną.
Dlatego nowy nauczyciel może zrobić coś bardzo ważnego. Może nie powtórzyć starego, krzywdzącego scenariusza. Może zobaczyć nie tylko to, co nie działa. Może zauważyć zainteresowania. Poczucie humoru. Dociekliwość. Pamięć. Kreatywność. Wrażliwość. Konsekwencję. Ogromną wiedzę w wybranym obszarze. A czasami po prostu zobaczyć człowieka.

Nastolatek w spektrum nie przychodzi do szkoły jako zbiór trudności do rozwiązania. Przychodzi jako młody człowiek, który dopiero uczy się świata. I który bardzo potrzebuje dorosłych, którzy będą chcieli ten świat zrozumieć razem z nim.
Kiedy myślę o tym, co napisałam w książce „Mam skrzydła, ale naucz mnie latać”, wracam właśnie do tej myśli. Nie możemy oczekiwać od młodego człowieka samodzielności, jeśli wcześniej nie damy mu bezpiecznej przestrzeni do uczenia się. Nie możemy wymagać zaufania, jeśli sami nie pokazujemy, że jesteśmy godni zaufania. Nie możemy oczekiwać komunikacji, jeśli nie próbujemy znaleźć takiego sposobu komunikowania się, który będzie dostępny także dla niego. I nie możemy mówić: „On nie chce”, zanim zapytamy: „Co sprawia, że jeszcze nie może?”.
Nowy nauczyciel może być nową szansą. Nie dlatego, że będzie idealny. Nie dlatego, że będzie znał odpowiedź na każde pytanie. Nie dlatego, że nigdy nie popełni błędu. Ale dlatego, że może rozpocząć relację bez gotowej oceny. Może najpierw poznać. Potem zrozumieć. A dopiero później oceniać zachowanie. I być może pewnego dnia ten sam nastolatek, który pierwszego tygodnia nie potrafił powiedzieć nauczycielowi ani słowa, podejdzie do niego i powie: „Nie rozumiem. Czy może mi pan/pani jeszcze raz wyjaśnić?”. To może wyglądać jak zwykłe pytanie. Ale dla kogoś, kto długo bał się prosić o pomoc, może być ogromnym krokiem w stronę dorosłości.
Dlatego czasami największą zmianą, jaką możemy zrobić w edukacji, nie jest zmiana programu, metody czy wymagania. Czasami jest nią zmiana pierwszego spojrzenia. Zanim zaczniemy pytać: „Co jest z tym uczniem nie tak?”, spróbujmy zapytać: „Kim jest ten młody człowiek, którego właśnie spotykam?”.
„Nie zaczynaj od oceniania zachowania. Zacznij od poznania człowieka – bo właśnie tam może narodzić się zaufanie, którego nie da się wymusić żadnym poleceniem” – Magdalena Kosiń.
