NIEBIESKI KURZ PO JEDNYM DNIU
Dziś świat jest niebieski (to i dobrze i źle). Balony unoszą się nad szkolnymi korytarzami jak lekkie motyle, niosąc deklaracje. Gazetki ścienne krzyczą hasłami o zrozumieniu, akceptacji i tolerancji. Różne budynki świecą na niebiesko. Ludzie – choć na chwilę – przypominają sobie, że istnieje coś takiego jak spektrum autyzmu. Padają słowa: empatia, wsparcie, świadomość, inkluzja. Padają gładko, miękko, bez oporu.
Dziś wszystko wydaje się proste. Zrozumienie ma kolor (choć nie do końca trafny, bo oparty na stereotypach). Ma datę. Ma ramy czasowe.
A jutro?

Jutro niebieski kurz opadnie. Balony zwiędną, gazetki zostaną zerwane lub przykryte kolejną okazją do „uświadamiania”, światła zgasną. Wrócimy do świata, który nie świeci już na niebiesko, ale za to aż nazbyt wyraźnie pokazuje swoje szarości. Wrócimy do spojrzeń pełnych oceny, do szeptów, do etykiet przyklejanych szybciej niż kartki na szkolnych tablicach.
Wrócimy do „normy” świata populacyjnego. Do tej samej normy, w której dziecko jest „niegrzeczne”, a nie przebodźcowane. Do tej samej normy, w której nastolatek jest „dziwny”, a nie zagubiony w świecie chaosu i wyobcowania. Do tej samej normy, w której dorosły jest „nieprzystosowany”, a nie po prostu zmęczony ciągłym udawaniem, żeby pasować i zadowalać innych.
Dziś jest dzień mówienia. Jutro znów będzie dzień milczenia.
Nie będę dziś nawoływać do akceptacji. Nie dlatego, że nie jest potrzebna – przeciwnie. Jest potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Ale akceptacja, która mieści się w jednym dniu kalendarza, przypomina trochę świąteczne porządki robione tylko dla gości. Na pokaz. Na chwilę. Z ulgą, że można potem wrócić do starego bałaganu.
Ja nie potrzebuję jednego dnia empatii. Ja i wielu innych – żyjemy tym każdego dnia. Każdego dnia są te same wyzwania. Te same małe kroki, które dla jednych są niezauważalne, a dla innych są Everestem. Te same troski, które nie kończą się wraz z zachodem słońca 2 kwietnia.
Spektrum autyzmu nie jest wydarzeniem. Nie jest kampanią. Nie jest kolorem. A jednak uparcie zamykamy je w niebieskim. Jakby można było uchwycić coś tak różnorodnego jednym odcieniem. Jakby uproszczenie było wygodniejsze niż zrozumienie. Bo jest.
Prawdziwe wsparcie nie świeci przez jeden dzień w roku. Nie robi zdjęć na tle podświetlonych budynków. Nie potrzebuje symboli, żeby istnieć.
Prawdziwe wsparcie jest ciche, wrażliwe, uważne, cierpliwe, refleksyjne. Jest w cierpliwości nauczyciela, który widzi więcej niż zachowanie. Jest w spojrzeniu bez oceny. Jest w zatrzymaniu się na dłuższą chwilę. Jest w rezygnacji z łatki na rzecz pytania: „czego potrzebujesz?”. To nie jest spektakularne. Nie da się tego opublikować z hashtagiem. Może dlatego jest takie rzadkie. Jednodniowa empatia bywa wygodna – pozwala poczuć, że coś zrobiliśmy. My „wsparliśmy”, „zauważyliśmy”, „powiedzieliśmy”. A potem można spokojnie wrócić do świata, w którym nic się tak naprawdę nie zmienia. I może właśnie to jest najbardziej gorzkie, przykre i smutne.Nie brak wiedzy. Nie brak kampanii. Ale złudzenie, że to wystarczy.
Dziś świat jest niebieski. Jutro znów będzie zwyczajny. A ja zostaję w tym samym miejscu – w codzienności, która nie potrzebuje specjalnej daty, żeby być trudna, wymagająca i prawdziwa. Jeśli coś ma się zmienić, to nie jutro po kampanii. Tylko jutro mimo jej braku.
Życzę Wam uważności i odwagi każdego dnia w roku, a nie tylko na potrzeby 2 kwietnia, wobec dzieci w spektrum autyzmu – Magdalena Kosiń
Tag:ASD, autyzm, spektrum autyzmu
