„NIE” TO NIE KONIEC ŚWIATA. TO POCZĄTEK ROZMOWY DZIECKA I NATOLATKA W SPEKTRUM AUTYZMU.
Dziecko w spektrum autyzmu, mówiąc „nie”, rzadko zamyka drzwi na zawsze. Ono raczej delikatnie je uchyla i mówi: „Teraz nie potrafię”, „Teraz się boję”, „To dla mnie za dużo”. W świecie dorosłych „nie” często brzmi jak sprzeciw, bunt, nieposłuszeństwo. W świecie dziecka w spektrum autyzmu bywa komunikatem o przeciążeniu, lęku lub braku gotowości.
To ogromna różnica.

W potocznym myśleniu wciąż pokutuje przekonanie, że dziecko powinno „próbować”, „nie marudzić”, „przełamywać się”. Tymczasem u dziecka neuroróżnorodnego „nie” może oznaczać, że jego układ nerwowy właśnie wszedł w tryb alarmowy. Może to być:
• lęk przed nowością i nieprzewidywalnością,
• obawa przed porażką i utratą twarzy,
• brak wiary we własne kompetencje,
• trudność w zrozumieniu polecenia,
• przeciążenie sensoryczne (hałas, światło, zapach, dotyk),
• zmęczenie poznawcze,
• potrzeba kontroli w świecie, który bywa chaotyczny,
• wcześniejsze doświadczenie niepowodzenia,
• trudność w przejściu z jednej aktywności do drugiej,
• perfekcjonizm i wysoki poziom napięcia,
• brak poczucia bezpieczeństwa w relacji,
• trudność w regulacji emocji,
• dosłowne rozumienie komunikatu i niepewność, czego dokładnie się oczekuje.
„Nie” może być też jedynym dostępnym w danym momencie słowem, które chroni dziecko przed rozpadem. To słowo jak tarcza. Chroni kruche poczucie kompetencji, chroni przed wstydem, przed zalaniem emocjami.
Ja pisząc księżki: „Puzzle autyzmu – jek je ułożyć” oraz „Niedoskonałą doskonałość” opisywałam zachowania postrzegane jako opór. Wyjaśniam tam, że często są one próbą poradzenia sobie z nadmiarem bodźców lub niepewnością. Lęk jest jednym z najczęstszych, a jednocześnie niedocenianych towarzyszy dzieci w spektrum.
Jeśli więc dziecko mówi „nie”, naszym zadaniem nie jest natychmiastowe złamanie oporu. Naszym zadaniem jest ciekawość.
• Co się dzieje pod spodem?
• Czego się boisz?
• Czego potrzebujesz, żeby spróbować?
Autonomia dziecka w spektrum nie polega na tym, że pozwalamy mu „rządzić”. Polega na tym, że uczymy je rozpoznawać własne granice, nazywać emocje i stopniowo przekraczać trudności w bezpiecznych warunkach. To subtelna sztuka: nie popychać zbyt mocno, ale też nie wycofywać się zbyt szybko.
Bo jest jeszcze druga pułapka.
Kiedy słyszymy kolejne „nie”, łatwo zrezygnować. „Nie chce? Trudno”. „Nie spróbuje? Zostawmy”. Robimy to z troski. Chcemy oszczędzić dziecku stresu. Ale jeśli każdorazowo wycofujemy wyzwanie, nie dajemy mu doświadczenia, że potrafi. Nie dajemy mu okazji do małego sukcesu. Nie budujemy poczucia sprawstwa. A poczucie sprawstwa to fundament zdrowia psychicznego.
Dziecko, które doświadczy: „Bałem się, ale zrobiłem”, buduje w sobie przekonanie: „Mogę”.
Dziecko, które słyszy: „Rozumiem, że to trudne. Zróbmy to razem. Spróbujmy małym krokiem”, uczy się, że wsparcie nie oznacza odebrania odpowiedzialności.
Dziecko, któremu pozwala się powiedzieć „nie”, a jednocześnie pokazuje drogę do „spróbuję”, uczy się autonomii.
W praktyce oznacza to często drobne rzeczy:
• podzielenie zadania na mniejsze etapy,
• danie wyboru (teraz czy za pięć minut?),
• przygotowanie na to, co się wydarzy,
• przećwiczenie sytuacji „na sucho”,
• zapewnienie przewidywalności,
• wspólne planowanie,
• akceptację emocji bez oceniania.
„Nie” nie jest wrogiem rozwoju. Bywa jego początkiem. W gruncie rzeczy każde „nie” niesie w sobie ukryte „boję się”, „nie wiem jak”, „pomóż mi”. A dorosły, który potrafi to usłyszeć, staje się dla dziecka bezpieczną bazą – kimś, kto nie walczy z oporem, lecz tłumaczy świat na język zrozumiały i możliwy do udźwignięcia. Dziecko w spektrum nie potrzebuje presji. Potrzebuje towarzysza. Nie potrzebuje przymusu. Potrzebuje struktury. Nie potrzebuje wyręczania. Potrzebuje wiary, że potrafi.
Kiedy więc następnym razem usłyszymy „nie”, spróbujmy nie traktować go jak zamkniętych drzwi. Może to tylko uchylone okno, przez które dziecko pokazuje nam swój lęk. A jeśli będziemy cierpliwi, może któregoś dnia to „nie” zamieni się w ciche, niepewne, ale jakże ważne: „Spróbuję”.
Życzę Wam większej odwagi w próbowaniu – Magdalena Kosiń
