NIE KAŻDA CISZA OZNACZA BRAK MOWY
Są chwile, w których cisza mówi więcej niż słowa. W kontekście spektrum autyzmu i mutyzmu wybiórczego ta cisza bywa mylona – z nieśmiałością, brakiem wiedzy, a nawet niegrzecznością. Tymczasem dla wielu osób jest ona nie wyborem milczenia „na złość”, lecz mechanizmem obronnym. To strategia radzenia sobie z rzeczywistością, która potrafi być przytłaczająco głośna, chaotyczna i wymagająca.
Wyobraźmy sobie ucznia, który doskonale zna odpowiedź, ale nie jest w stanie jej wypowiedzieć. W klasie słychać szuranie krzeseł, gwar rozmów, skrzypienie markera po tablicy. Każdy dźwięk nakłada się na kolejny, tworząc kakofonię. Dla osoby w spektrum czy z mutyzmem wybiórczym to nie są „zwykłe odgłosy tła” – to fala bodźców, która potrafi zalać, sparaliżować i odebrać dostęp do głosu. Cisza, która wtedy się pojawia, nie jest pustką. Jest próbą utrzymania równowagi.
Świat społeczny również stawia wysoko poprzeczkę. Rozmowa to przecież podstawa kontaktów – pytania nauczyciela, small talk w pracy, szybkie decyzje w grupie znajomych. Kiedy głos więźnie w gardle, reakcje otoczenia bywają bolesne: niezrozumienie, ocenianie, a czasem kpina. „Dlaczego ona nic nie mówi?”, „On chyba nie potrafi się odezwać”, „Nie chce współpracować”. Tymczasem to nie niechęć, a fizyczna niemożność w danej chwili. To tak, jakby ktoś kazał biec sprintem osobie, która właśnie stoi po kolana w wodzie.
Przeciążenie sensoryczne, presja społeczna i oczekiwania sprawiają, że cisza staje się schronieniem. To w niej można złapać oddech, uspokoić rozedrgany system nerwowy, odzyskać poczucie kontroli. Zrozumienie tego faktu wymaga jednak zmiany perspektywy: przestania traktować mowę jako jedyną miarę kompetencji, a ciszę jako „problem do naprawienia”.
Wyzwanie dla nas – jako nauczycieli, pracodawców, rodziców czy znajomych – polega na tym, by stworzyć przestrzeń, w której głos nie musi być wydobyty natychmiast. Czasem pomocne są alternatywne formy komunikacji: pisanie, gest, aplikacje wspierające mowę. Innym razem – po prostu cierpliwość i akceptacja.
Cisza osób w spektrum autyzmu czy z mutyzmem wybiórczym nie jest brakiem. To komunikat – subtelny, ale istotny. Mówi: „Świat jest dla mnie teraz za głośny, zbyt szybki, zbyt intensywny”. Nasza rola polega na tym, by tę ciszę uszanować, zamiast próbować ją na siłę wypełniać słowami. Bo tylko wtedy naprawdę zaczniemy słyszeć.
Życzę Wam większego usłuszenia tej ciszy u dzieci z ASD – Magdalena Kosiń

