MAŁE KROKI TO WIELKIE POSTĘPY – DOCENIAJ KAŻDY Z NICH
Są takie momenty w życiu, kiedy zatrzymujemy się przy czymś, co dla większości wydaje się zupełnie zwyczajne. Dziecko mówi „dzień dobry” sąsiadowi. Nastolatek samodzielnie pakuje plecak do szkoły. Uczeń, który dotąd unikał kontaktu wzrokowego, dziś podnosi głowę i uśmiecha się. Czy to coś niezwykłego? Dla wielu nie. Ale dla dziecka w spektrum autyzmu – i dla jego rodziców czy nauczycieli – to często milowy krok.
Każdy z nas marzy o sukcesach spektakularnych, łatwo mierzalnych, takich, które da się zapisać w rubryce „osiągnięcia”. Jednak dzieci i młodzież w spektrum autyzmu uczą nas czegoś znacznie głębszego: że prawdziwy rozwój buduje się nie z fajerwerków, lecz z drobnych, cierpliwie stawianych kroków, małych iskiereczek. Każdy z nich jest okupiony wysiłkiem, który dla większości bywa niewidzialny.
Bo wyzwaniem nie jest tylko opanowanie nowej umiejętności szkolnej. To także codzienna walka z hałasem, którego inni nawet nie zauważają. To konieczność oswajania się z niezrozumiałymi gestami i mimiką rówieśników. To mierzenie się z chaosem szkolnych korytarzy, gdzie dźwięki, zapachy i światła atakują jednocześnie ze wszystkich stron. To trud, którego nie da się przecenić – a który często bywa niedostrzegany.
Dorośli – rodzice i nauczyciele – mają tu rolę szczególną. To my możemy dostrzec, że „mały krok” w rzeczywistości jest wielkim skokiem. Możemy ucieszyć się z tego, co wydaje się drobnostką, i tym samym dać dziecku sygnał: „Widzę cię. Doceniam twój wysiłek. Wiem, że się starasz”. Bez tego uznania łatwo jest zgubić sens wysiłku. A przecież nikt nie wytrwa długo w drodze, jeśli nikt nie wierzy, że prowadzi ona ku czemuś wartościowemu.
Zatrzymajmy więc w sobie tę perspektywę: dziecko z autyzmem nie stoi w miejscu, nawet jeśli jego droga jest inna niż droga rówieśników. Ono się wspina, często stromym i krętym szlakiem. Warto mu towarzyszyć – nie z niecierpliwością, nie z oczekiwaniem „więcej i szybciej”, lecz z akceptacją i nadzieją.
To, co dla jednych jest drobiazgiem, dla innych bywa bramą do nowego świata. Dlatego warto powtarzać sobie – jak mantrę: małe kroki to wielkie postępy. Wtedy każde „dzień dobry”, każdy uśmiech, każda próba rozmowy stanie się nie tylko wydarzeniem dnia, ale i lekcją uważności dla nas, dorosłych.
Dzieci w spektrum autyzmu uczą nas, że wielkość mierzy się nie rozmiarem kroku, lecz odwagą, jaką trzeba mieć, by go postawić.
Życzę Wam ogromu odwagi w tym nowym roku szkolnym – Magdalena Kosiń

